Seks bez zobowiązań

 
 

Seks bez zobowiązań: wolność czy emocjonalna pułapka?

Seks bez zobowiązań od lat dzieli ludzi na dwa obozy. Dla jednych jest symbolem wolności, niezależności i nowoczesnego podejścia do relacji, a dla innych staje się źródłem napięcia, wstydu, rozczarowania i emocjonalnego chaosu. W rzeczywistości prawda jest znacznie bardziej złożona, bo seks bez zobowiązań nie jest ani z natury dobry, ani zły. To, czy będzie ci służyć, zależy przede wszystkim od kontekstu, twojej psychiki, twoich potrzeb emocjonalnych, granic i tego, czy naprawdę wiesz, w czym bierzesz udział.

Jeśli spojrzymy na to z perspektywy psychologii i seksuologii, szybko okaże się, że problem rzadko leży w samym seksie. Najczęściej źródłem cierpienia jest to, że dwie osoby wchodzą w tę samą sytuację, ale nadają jej zupełnie inne znaczenie. Jedna traktuje to jako czystą przyjemność, a druga zaczyna budować nadzieję na bliskość, więź lub związek. I często nawet nie dzieje się to świadomie. Wiele osób nie mówi wprost, czego potrzebuje, czego się boi i na co naprawdę się zgadza, bo same nie potrafią tego nazwać.

Warto też uporządkować, czym w ogóle jest seks bez zobowiązań, bo dla każdego może oznaczać coś innego. Dla jednych będzie to jednorazowy kontakt bez dalszego ciągu, dla innych relacja typu friends with benefits, czyli seks z kimś znajomym bez deklarowania związku, a dla kolejnych tak zwane situationship, czyli układ „niby nic, ale cały czas się widujemy” i gdzie emocje zaczynają się wkradać mimo braku jasnych zasad. Seks bez zobowiązań może też przyjmować formę relacji otwartej, jeśli obie strony mają tego świadomość, zgodę i jasno ustalone reguły. To wszystko pokazuje, że samo pojęcie jest bardzo szerokie, a ryzyko nie leży w etykiecie, tylko w tym, czy obie strony naprawdę rozumieją to samo.

Kiedy seks bez zobowiązań może być zdrowy i neutralny emocjonalnie

Seks bez zobowiązań może być dla części osób psychicznie neutralny, a czasem nawet korzystny. Może pomóc eksplorować własną seksualność, budować pewność siebie w kontakcie z własnym ciałem, rozładowywać napięcie i spełniać potrzeby, które nie muszą oznaczać potrzeby związku. Dla niektórych jest też po prostu formą przyjemności i spontaniczności, która nie prowadzi do cierpienia.

W psychologii powiedzielibyśmy, że seks bez zobowiązań bywa zdrowy wtedy, gdy istnieje jasność i zgoda, czyli obie strony rozumieją, że to jest kontakt seksualny, a nie „prawie związek”. Zdrowy jest także wtedy, gdy pojawia się spójność emocjonalna, czyli gdy naprawdę wybierasz ten układ, a nie próbujesz przekonywać samego siebie, że nic nie czujesz, mimo że czujesz bardzo dużo. Istotna jest też zdolność regulacji emocji, bo jeśli seks staje się jedyną formą ulgi, uspokojenia, ukojenia czy poprawy nastroju, to zaczyna pełnić funkcję, której nie powinien pełnić. Seks może być przyjemnością, ale nie może być jedyną terapią na samotność, lęk i napięcie, bo wtedy prędzej czy później emocje upomną się o swoje.

Zdrowy seks bez zobowiązań nie powinien być też sposobem na podnoszenie samooceny i udowadnianie sobie wartości. Jeśli główną myślą po zbliżeniu jest „skoro mnie chciał, to znaczy, że jestem coś warty”, to znaczy, że to nie był wybór z potrzeby przyjemności, tylko próba zatkania emocjonalnej dziury. W takiej sytuacji pojawia się ryzyko uzależnienia od potwierdzenia, od bycia pożądanym i od wrażeń, które na chwilę uspokajają, ale później zostawiają jeszcze większy głód.

Kiedy seks bez zobowiązań zaczyna boleć, mimo że „miało być lekko”

Seks bez zobowiązań bardzo często nie boli w łóżku. Najczęściej boli następnego dnia w głowie. Czasem boli w nocy, kiedy człowiek zaczyna analizować, czy to coś znaczyło, czy druga osoba się odezwie, czy to był tylko impuls, czy może właśnie wydarzyło się coś ważnego. I to cierpienie nie bierze się z samego seksu, tylko z emocjonalnego mechanizmu, który uruchamia się po nim.

Dla wielu osób seks bez zobowiązań staje się regulacją samotności. To nie jest wtedy kwestia pożądania ani eksploracji, tylko pragnienia, żeby ktoś był. Czasem to jest desperacka potrzeba bycia dotkniętym, zauważonym, „wziętym na chwilę”, bo pustka jest zbyt bolesna. Wtedy seks działa jak plaster, ale tylko na moment, a później zostawia jeszcze bardziej intensywne poczucie braku.

Bardzo częsty mechanizm to też budowanie wartości poprzez seks. W takiej sytuacji ciało i emocje zaczynają traktować zbliżenie jako dowód, że jesteś atrakcyjny, wystarczający, godny zainteresowania. Problem polega na tym, że to uzależnia i prowadzi do wewnętrznej karuzeli, bo jeśli ktoś się odezwie, czujesz ulgę, a jeśli nie, czujesz upadek i wstyd. Zaczynasz czekać na wiadomość jak na wyrok, mimo że miało być „na luzie”.

Seks bez zobowiązań może też być próbą naprawienia starego schematu relacyjnego. Dzieje się tak wtedy, gdy podświadomie wybierasz osoby emocjonalnie niedostępne i próbujesz je zdobyć, licząc, że tym razem się uda. To nie jest spontaniczny romans, tylko działanie starego układu nerwowego, który zna napięcie, brak bezpieczeństwa i gonienie miłości, zamiast spokojnego budowania więzi. Czasem pojawia się też funkcja unikania bliskości emocjonalnej, gdzie seks daje intensywność, ale nie wymaga otwierania się, mówienia o uczuciach i ryzykowania zależności.

Niektóre osoby sięgają po seks bez zobowiązań również wtedy, gdy próbują zagłuszyć inny ból, na przykład po stracie, rozstaniu, odrzuceniu albo trudnym etapie życia. W takich sytuacjach ciało szuka ulgi i dopaminy, a seks jest bardzo szybkim i skutecznym sposobem chwilowego odcięcia się od cierpienia. Jednak psychika nie zapomina, a uczucia potrafią wrócić ze zdwojoną siłą, kiedy euforia opada.

Styl przywiązania a seks bez zobowiązań – dlaczego jedni radzą sobie z tym lepiej niż inni

To, czy seks bez zobowiązań będzie ci służył, bardzo często zależy od stylu przywiązania. Osoby z bardziej bezpiecznym przywiązaniem częściej potrafią oddzielać przyjemność od budowania więzi, potrafią komunikować zasady i szybciej orientują się, kiedy coś zaczyna je ranić. Natomiast osoby z przywiązaniem lękowym często wchodzą w takie układy z nadzieją, że to się zmieni w miłość. Nawet jeśli mówią sobie, że to tylko seks, ich układ nerwowy zaczyna szukać sygnałów bliskości, interpretować każdy gest, analizować każdą wiadomość i budować emocjonalną historię tam, gdzie druga strona nadal trzyma dystans.

W przywiązaniu unikowym seks bez zobowiązań bywa kuszący, bo pozwala mieć bliskość bez ryzyka zależności. To daje kontrolę i poczucie bezpieczeństwa, ale działa tylko do momentu, gdy pojawi się prawdziwa więź. Wtedy taka osoba może zacząć się wycofywać, ochładzać, przerywać kontakt lub dystansować emocjonalnie, bo głęboka bliskość staje się zagrażająca.

Największą intensywność, ale też największe zagubienie, często widać w przywiązaniu zdezorganizowanym. To osoby, które jednocześnie pragną bliskości i się jej boją. Wchodzą w relacje szybko, mocno, namiętnie, a potem uciekają. Raz czują ulgę, a raz rozpacz. Seks w takim układzie może być jednocześnie nagrodą i karą, co sprawia, że emocje przeżywa się jak huśtawkę, a poczucie bezpieczeństwa jest bardzo trudne do utrzymania.

Jak rozpoznać, że seks bez zobowiązań zaczyna cię niszczyć emocjonalnie

Czerwoną flagą jest przede wszystkim to, co dzieje się z tobą po seksie, a nie w trakcie. Jeśli po zbliżeniu pojawia się wstyd, pustka, smutek albo poczucie, że coś w tobie się rozpadło, to sygnał, że to nie jest neutralne doświadczenie. Niepokojące jest też to, jeśli zaczynasz się przywiązywać, ale udajesz przed sobą, że nic się nie dzieje, bo boisz się, że wyjdziesz na „za bardzo emocjonalnego” albo że zostaniesz odrzucony. Silnym sygnałem przeciążenia jest czekanie na wiadomość jak na wyrok, bo wtedy okazuje się, że wcale nie chodziło o seks, tylko o emocjonalne poczucie bycia ważnym.

Niepokój powinno wzbudzić również to, kiedy masz poczucie, że musisz zasłużyć na uwagę, utrzymać zainteresowanie drugiej osoby albo „zagrać dobrze”, by zostać wybranym. To często znak, że włącza się schemat, a nie wolny wybór. Szczególnie ważne jest też to, czy seks jest ucieczką od emocji, czy świadomą decyzją. Jeśli po trudnym dniu myślisz o seksie jak o zastrzyku ulgi, który ma cię odciąć od napięcia, smutku albo samotności, to istnieje ryzyko, że to nie jest już przyjemność, tylko mechanizm radzenia sobie.

Jak uprawiać seks bez zobowiązań w sposób zdrowy i bez emocjonalnej krzywdy

Jeśli ktoś chce, żeby seks bez zobowiązań był zdrowy, potrzebuje przede wszystkim zasad, nawet jeśli są proste. Jasność reguł nie zabija spontaniczności, tylko zmniejsza ryzyko, że jedna strona zacznie żyć nadzieją, a druga będzie korzystać z wygody układu. W zdrowym układzie ważne jest to, czy widujecie się regularnie czy okazjonalnie, czy spotykacie się też poza seksem, czy utrzymujecie kontakt na co dzień, czy seks jest wyłączny, czy możecie spotykać się z innymi osobami, a także czy po zbliżeniu jest rozmowa i bliskość, czy każde z was znika w swoją stronę bez słowa.

Kluczowa jest też zgoda emocjonalna, czyli nie tylko zgoda na sam seks, ale zgoda na konsekwencje. Warto zapytać siebie, czy ja naprawdę dam radę, jeśli ta osoba się nie odezwie, czy ja to uniosę, jeśli ona nie będzie chciała czegoś więcej, czy ja nie wpadnę w spiralę analiz i napięcia. Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” albo „chyba nie”, to nie znaczy, że jesteś słaby. To znaczy, że masz emocje, a twoja psychika potrzebuje większego bezpieczeństwa.

Najważniejszą praktyką jest sprawdzanie siebie, bo czasem człowiek orientuje się dopiero po czasie, że ten układ mu nie służy. Zdrowe pytanie brzmi wtedy: czy ja się w tym czuję bezpiecznie i spokojnie, czy raczej się kurczę, spinam i tracę poczucie własnej wartości. Jeśli rośniesz, jesteś w kontakcie ze sobą, nie tracisz godności i nie czujesz się jak po emocjonalnym kacu, to być może to jest dla ciebie okej. Jeśli natomiast po każdym spotkaniu jesteś bardziej rozbity niż przed, to sygnał, że warto się zatrzymać.

Seks bez zobowiązań nie jest ani dobry, ani zły – najważniejsze pytanie jest inne

Seks bez zobowiązań nie jest ani dobry, ani zły. Może służyć wolności, eksploracji i zaspokojeniu potrzeb seksualnych, może pogłębiać bliskość w relacji, a czasem może maskować samotność, lęk albo stare rany. Każdy dorosły człowiek ma prawo decydować, jak chce korzystać z seksualności i jakie relacje wybiera. Psychologia nie jest po to, żeby oceniać i moralizować, tylko po to, żeby rozumieć mechanizmy, które rządzą naszymi decyzjami.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: czy seks bez zobowiązań jest w porządku. Najważniejsze pytanie brzmi: czy to jest mój świadomy wybór, czy mój schemat. Jeśli odpowiedź jest świadoma, spokojna i zgodna z tobą, to możesz z tego korzystać bez poczucia winy. Jeśli odpowiedź jest napędzana lękiem, pustką albo potrzebą udowadniania sobie wartości, to nie jesteś „zepsuty” – tylko twoja psychika próbuje sobie z czymś poradzić.

Jeśli chcesz, możesz też zostawić w komentarzu swoją perspektywę i odpowiedzieć, co według ciebie jest najtrudniejsze w seksie bez zobowiązań. Dla jednych będą to emocje, dla innych granice, a dla jeszcze innych niepewność i brak kontroli.

A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej obejrzyj mój film poniżej:

 
Next
Next

Czy da się leczyć NARCYZM?