Wszystkie TRYBY z terapii schematów
Jeśli schematy są oprogramowaniem twojej psychiki, to tryby są tym, co akurat jest uruchomione na ekranie, chwilowym „trybem działania”, który przejmuje ster - z konkretnymi emocjami, myślami, reakcją ciała i zachowaniem. Powiedziałbym, że jest to mieszanka naszych schematów i strategii radzenia sobie z tymi schematami. Mimo, że to na pierwszy rzut oka brzmi dziwnie i skomplikowanie, zaufaj mi, jeśli pojąłeś czym jest schemat, to pojęcie trybów jest jeszcze prostsze!
Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia trybów, warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy tym, w jaki sposób człowiek próbuje radzić sobie ze swoimi schematami.
Jak już wiemy, schemat uruchamia się w reakcji na sytuację, która aktywuje niezaspokojoną potrzebę emocjonalną. Sam schemat to jedno, ale sposób reagowania na niego to drugie. Mówimy o trzech różnych stylach radzenia sobie.
Pierwszy styl to poddanie się schematowi. Człowiek zachowuje się wtedy tak, jakby schemat mówił prawdę. Jeśli ma schemat wadliwości, może przyjmować krytykę bez sprzeciwu i myśleć: „No tak, jestem gorszy”. Jeśli ma schemat podporządkowania, może zgadzać się na wszystko, mimo że w środku czuje złość i bunt. Jeśli ma schemat porażki, może nawet nie próbować, bo z góry zakłada, że i tak mu się nie uda. W takim stylu radzenia sobie człowiek nie tyle walczy ze schematem, ile nieświadomie potwierdza jego narrację.
Drugi styl to unikanie schematu. Tutaj człowiek robi wszystko, żeby nie czuć bólu, który schemat uruchamia. Może odcinać się od emocji, uciekać w pracę, alkohol, jedzenie, scrollowanie, seks, gry, izolację albo wieczne zajmowanie się czymkolwiek, byle tylko nie zostać sam na sam ze swoim wnętrzem. Problem polega na tym, że unikanie może dać chwilową ulgę, ale długofalowo odcina nas także od tego, co żywe i ważne. Jeśli nie czuję bólu, często przestaję też czuć bliskość, radość, pragnienia i potrzeby.
Trzeci styl to nadmierna kompensacja, czyli próba udowodnienia za wszelką cenę, że schemat nie ma racji. Jeśli ktoś głęboko w sobie czuje się bezwartościowy, może zacząć budować fasadę wyjątkowości. Jeśli boi się bezradności, może stać się obsesyjnie kontrolujący. Jeśli boi się bycia skrzywdzonym, może atakować pierwszy. Jeśli czuje się mały i zawstydzony, może próbować dominować, manipulować albo pokazywać światu: „To ja tu rządzę”. Na zewnątrz wygląda to jak siła, ale często pod spodem nadal ukrywa się ból.
I właśnie w tym miejscu dochodzimy do trybów. Tryby są bardziej konkretną, żywą i codzienną postacią tych sposobów radzenia sobie.
Znowu - dlaczego to ważne w książce o sensie życia? Ponieważ nasze style radzenia sobie i tryby z nich wynikające, bardzo często powstały po to, żeby pomóc nam przetrwać, ale z czasem mogą zacząć odbierać nam sens życia. Poddanie się schematowi sprawia, że żyjemy tak, jakby dawne rany i niezaspokojone potrzeby emocjonalne nadal mówiły całą prawdę o nas. A kiedy myślimy o sobie jako o nieudacznikach i niezasługujących na dobre życie, to trudno mówić o sensie życia. Unikanie sprawia, że odcinamy się od bólu, ale też od sensu. Bez ciemności nie ma światła. Nadmierna kompensacja sprawia, że budujemy życie jako kontratak wobec swoich ran, zamiast jako wyraz własnych wartości. Życie zaczyna przypominać nieustającą walkę o udowadnianie sobie i światu swojej wartości, zamiast drogę, na której możemy być sobą bez konieczności ciągłego wystawiania świadectwa własnej wyjątkowości
A sens życia nie rodzi się ani z poddania się swoim negatywnym schematom, ani z nieustannego uciekania przed nimi, ani z udowadniania światu, że nic nas nie rusza. Sens zaczyna się pojawiać wtedy, kiedy potrafimy zauważyć: „Okej, aktywował się mój schemat. Widzę, że próbuję sobie z nim poradzić starym sposobem, ale czy ten sposób naprawdę prowadzi mnie do życia, które chcę budować?”.
Dlatego za chwilę przyjrzymy się trybom, czyli tym częściom nas, które przejmują ster w konkretnych momentach wykorzystując jeden z trzech powyższych stylów radzenia sobie.
Każdy z nas ma różne części siebie. Kiedy zaczynam o tym mówić, to zdarza się, że moi pacjenci obawiają się schizofrenii. Spokojnie, nie chodzi o tworzenie różnych alternatywnych części twojej osobowości! Aczkolwiek to nie byłaby schizofrenia a tzw. osobowość wieloraka (zaburzenie dysocjacyjne tożsamości). Widziałeś film „Split”, gdzie bohater przełączał się między różnymi częściami siebie i był nagle inną osobą? To nie oto nam chodzi. Zapomnij o tym filmie. Chodzi nam o to, że w różnych sytuacjach jesteś w różnych swoich „trybach”. To znaczy, że zachowujesz się inaczej kiedy jesteś sam, kiedy nikt nie patrzy, kiedy jesteś smutny, zły, przebywasz ze swoim dzieckiem, rozmawiasz z przełożonym, a jeszcze inaczej kiedy ktoś cię obraża. I właśnie w tych różnych sytuacjach jesteś w różnych trybach. Lubię porównywać tryby do horkruksów „Sam Wiesz Kogo” z Harry’ego Pottera (zupełnie nie wiem dlaczego), gdzie Voldemort rozszczepił swoją duszę na siedem różnych części. Każda z tych części była umieszczona w innym przedmiocie, ale wciąż będąca częścią niego – Toma Riddle’a.
Rysunek: Horkruksy naszych trybów
Źródło: opracowanie własne
Dlaczego pojęcie trybów jest nawet jeszcze bardziej proste i pomocne niż schematów? Jak już zauważyłeś pewnie, samoświadomość, które obecnie schematy są aktywne jest bardzo trudne, bo może ich być cała masa aktywnych w jednym momencie! Tryby, mimo iż również mogą się przeplatać, to pomagają nam to poukładać w spójną całość. Dlatego że opisując w jakim aktualnie jesteś trybie, opisujesz też w prosty sposób jednocześnie, swoje uczucia, swój stan, wiele różnych aktywnych schematów jednocześnie jak i strategii radzenia sobie z nimi. Co prawda obecna nauka w terapii schematów wskazuje nam na aż kilkadziesiąt różnych możliwych trybów. Natomiast skupimy się na tych najważniejszych, które szczególnie pomogą nam w kontekście sensu życia.
Tryby możemy podzielić na cztery główne grupy:
1. Tryby dziecięce (czujące i wrażliwe)
2. Tryby rodzicielskie (krytyczne)
3. Dysfunkcyjne tryby radzenia sobie
4. Zdrowe tryby
Na straży wszystkich trybów będzie stał tryb Zdrowego Dorosłego, który to będzie naszym kompanem w poszukiwaniu sensu życia. U jego boku będzie szedł dziecięcy tryb Szczęśliwego Dziecka, który to pozwoli nam w pełni cieszyć się życiem i doświadczać jego sensu. Opiszmy teraz po krótce każdy z trybów, by zrozumieć jaki wpływ mają one na twój sens życia.
1. Tryby dziecięce (czujące i wrażliwe)
- Wrażliwe Dziecko
To taka część ciebie, która aktywuje się za każdym razem, kiedy czujesz się jak bezbronne dziecko. Doświadczasz smutku, wtydu, lęku. Wrażliwe Dziecko nie pyta o filozofię życie i poczucie sensu. Ono potrzebuje utulenia, pocieszanie, opieki i ciepła, by poczuć większy sens. Każdy z nas ma w sobie wrażliwe dziecko.
- Rozłoszczone Dziecko
Ten dziecięcy tryb aktywuje się w nas wtedy kiedy nasze potrzeby są niezaspokajane. I w reakcji na to czujemy złość, którą najczęściej wyrażamy w bardzo impulsywny i głośny sposób. Niektórzy rozdzielają jeszcze jeden tryb, którym jest Rozwścieczone Dziecko, będące bardziej skrajną, intensywną i trudniejszą do zatrzymania wersją Rozłoszczonego Dziecka. W tym trybie złość może zamieniać się już w furię, krzyk, wybuch, niszczenie rzeczy, groźby albo zachowania, których później człowiek żałuje. To nie jest tryb, w którym reagujemy sarkazmem i bierną-agresją. Ten tryb to zupełnie inna część.
- Impulsywne i Niezdyscyplinowane Dziecko
Zachowujemy się wtedy jak rozpuszczone dziecko, które ma dostać to czego chce, natychmiast. Nie toleruje ograniczeń i granic. „Chce tego czego chce, wtedy kiedy chce” i nie toleruje ograniczania i granic. Niektórzy autorzy rozdzielają ten tryb na Impulsywne Dziecko, które działa pod wpływem nagłego impulsu, oraz Niezdyscyplinowane Dziecko, które ma trudność z wytrwałością, konsekwencją i znoszeniem frustracji.
2. Tryby Rodzicielskie (krytyczne)
- Karzący surowy krytyk/rodzic
Jest to najczęściej uwewnętrzniony, krytyczny głos naszego rodzica. Kierujemy krytycyzm wobec samego siebie, tak samo jak kiedyś kierował go nasz rodzic w naszym kierunku. Tryb ten prawdopodobnie powoduje najwięcej zaburzeń, lęku i problemów psychicznych w życiu człowieka, najmocniej odbierając nam sens. Bez zwalczenia tego trybu nie ma możliwości, by przestać doświadczać niekończącego się poczucia winy i wstydu. Surowy rodzic gnębi nasze Wrażliwe Dziecko, nie pozwalając nam odpowiednio się nim zaopiekować. A tylko wtedy kiedy dotrzemy i zajmiemy się potrzebami naszej wrażliwej części siebie, będziemy w stanie wydobyć prawdziwy sens.
Niektórzy ze względu na dużą lojalność wobec swoich rodziców i opór w nazywaniu tego trybu „Surowym rodzicem” nazywają go „Surowym krytykiem”. I coraz częściej idziemy w kierunku właśnie tego nazewnictwa.
- Wymagający krytyk/rodzic
To tryb, który bardzo często idzie w krok, w krok z Surowym Krytykiem. W przeciwieństwie jednak do tego pierwszego, ten skupia się na stawianiu ogromnych, często nierealistycznych wymagań, które człowiek musi spełnić. „Więcej, szybciej, lepiej”. Życie staje się zadaniem, w którym nie ma miejsca na bycie.
3. Dysfunkcyjne tryby radzenia sobie
Wyobraź sobie, że twoje życie to scena, gdzie za kulisami schowane są tryby czujące (dziecięce ) i krytyczne (rodzicielskie), często poza dostępem do twojej świadomości, a na scenie pierwsze skrzypce odkrywają właśnie tryby radzenia sobie. To właśnie te tryby aktywują się w reakcji na tryby, które działają na backstage – najczęściej w reakcji na cierpienie Wrażliwego Dziecka, które jest gnębione przez tryby krytyczne. Tryby radzenia sobie powstały po to, by ci pomóc. Nie bez powodu jednak nazywamy je dysfunkcyjnymi, bo mimo iż chcą dobrze, dobrze jednak nie do końca robią, oddalając nas tym samym od prawdziwego poczucia sensu. Omówmy te najważniejsze po krótce.
- Odcięty Obrońca
To tryb „bezwzględnego twardziela”, James Bond lub Terminator. Za dużo bólu? Nie szkodzi. Wyłączamy i zamrażamy emocje. Człowiek przestaje czuć emocje albo czuje je bardzo słabo. W tym trybie często intelektualizujemy i racjonalizujemy wszystko. Bardzo łatwo pomylić ten tryb ze Zdrowym Dorosłym. Może mówić o trudnych sprawach spokojnie, „na sucho”, jakby opowiadał cudzą historię. Często jest zdystansowany, wycofany, działa jak robot - robi swoje, funkcjonuje, ale w środku jest pusto. Tak jak wspominałem, ten tryb ma dobry cel - chronić przed cierpieniem, ale ma też cenę - jeśli nie czujesz, to nie czujesz też sensu. Sens nie rodzi się w głowie z logiki, tylko w kontakcie z życiem - z emocjami, relacjami, radością, ale i smutkiem przy stracie. Nie można kochać jednocześnie nie cierpiąc kiedy ktoś odchodzi. Sens i miłość jest mocno związana jednocześnie z cierpieniem. Nie chodzi o to, by gloryfikować cierpienie i robić z niego sens sam w sobie. Chodzi o to, że nie można czuć sensu nie akceptując jednocześnie drugiego bieguna. Wyłączając się na cierpienie wyłączamy się też na miłość i emocje i tym samym sens istnienia. To jest właśnie funkcja, koszt i sens istnienia Odcięteg Obrońcy. Wszystko zaczyna być „wszystko jedno”.
- Odcięty Samokoiciel
To tryb, w którym znieczulamy się przyjemnością. Zamiast przeżywać trudne emocje, sięgamy jak najszybciej po coś, co szybko nas ukoi lub pobudzi: jedzenie, alkohol, pornografię, seks, scrollowanie, gry, hazard, kawę, słodycze - cokolwiek, co daje ulgę tu i teraz. Ten tryb działa jak plaster na jarzącą się ranę - na chwilę pomaga, ale nie leczy. A ponieważ ulga jest krótkotrwała, człowiek musi powtarzać to coraz częściej. Wtedy sens życia zaczyna się kruszyć na dwa sposoby. Po pierwsze, odcinasz się od tego, co naprawdę czujesz i potrzebujesz, nie dając sobie szansy tak naprawdę zajrzeć w głąb tego co ważne, a po drugie, pojawia się poczucie winy i wrażenie, że „kręcisz się w kółko”. Życie zaczyna wyglądać jak seria krótkich ucieczek.
- Uległy Poddany
Lubię nazywać ten tryb „Ratownikiem”, „Mesjaszem” lub „Matką św. Teresą z Kalkuty” (aczkolwiek plotki chodzą, że wcale taka święta nie była). To niewolniczy tryb, w którym musisz się dostosować do innych kosztem siebie. Osoba ze schematem podporządkowania z całą pewnością żyje w tym trybie. Potrzeby innych zawsze są ważniejsze niż twoje. Często jesteś świetny w wyczuwaniu potrzeb innych, ale słaby w rozpoznawaniu własnych. Wiele osób może lubić przebywać w twoim towarzystwie (w końcu jesteś taką pogodną, ugodową i bezkonfliktową osobą), ale ty średnio lubisz przebywać w swoim własnym, bo nawet nie wiesz czego potrzebujesz. Tak bardzo przecież całe życie skupiasz się tylko na tym, co chcą inni. Uległy Poddany zostawia cię z pustką, bo sens życia rodzi się z tego, że żyjesz w zgodzie ze sobą, a Uległy Poddany uczy życia w trybie bycia tylko dla innych.
- Rozzłoszczony Obrońca
To tryb, który łatwo pomylić z Rozłoszczonym Dzieckiem. W przeciwieństwie jednak do dziecięcego trybu, który jest autentycznie wyrażaną wprost złością w reakcji na niezaspokajane potrzeby, tutaj złość staje się tarczą. Człowiek może być chłodny, sarkastyczny, zgryźliwy, „obrażony”, krytyczny, bierno-agresywny, „karać ciszą” albo zamknięty. Nie pokazuje kruchości, bo kruchość kojarzy się z zagrożeniem. Zamiast tego trzyma innych na dystans: „Nie podchodź, bo ugryzę”. Ten tryb często chroni przed wstydem i zranieniem, ale ma koszt - izoluje. A znowu - bez bliskości i prawdziwego kontaktu, sens potrafi znikać. Z czasem człowiek może zostać sam, zgorzkniały i osamotniony, nawet będąc wśród ludzi, bo wszyscy czują, że nie da się do ciebie podejść. I wtedy świat robi się zimny i bez sensu.
- Narzekający Obrońca
Tutaj wchodzimy w taką część „biedny ja”. Jednocześnie nie jesteśmy zainteresowani rozwiązaniem swoich problemów. Chcemy tylko narzekać dla samego narzekania. Skarżymy się i użalamy nad sobą. Mamy poczucie wielkiej niesprawiedliwości a zgorzknienie to nasze drugie „ja”. Odpychamy innych od siebie, jeszcze bardziej utwierdzając się w poczuciu beznadziei. Ten tryb często powstał po to, by uchronić nas przed rozczarowaniem, bo łatwiej jest z góry nastawić się na porażkę i zgorzknienie niż potem przeżywać ból i rozczarowanie, prawda? Być może prawda, że łatwiej, ale często powtarzam, że łatwiej nie oznacza lepiej.
Ten tryb potrafi utrzymywać człowieka w jednym miejscu przez nawet całe życie. Zamiast zrobić krok do przodu, Narzekający Obrońca skupia się na tym, jak bardzo wszystko jest źle - i w tym „źle” zostaje.
- Tryb Fałszywej Wrażliwości
To szczególny rodzaj trybu, który bardzo łatwo pomylić z Wrażliwym Dzieckiem. Na pierwszy rzut oka, osoba w tym trybie doświadcza bólu i cierpienia. To co odróżnia ten tryb od prawdziwego Wrażliwego Dziecka, to fakt, że osoba w Fałszywej Wrażliwości nie dąży do zaspokojenia potrzeb Wrażliwego Dziecka, a próbuje zrobić tylko szum i dramat w okół siebie. W nomenklaturze zaburzeń osobowości, bardzo często nazwalibyśmy taką osobę histrioniczną, czyli przesadnie teatralną, dramaturgiczną, wchodzącą w rolę ofiary.
Są dwa sposoby, które mogą nam pomóc odróżnić Wrażliwe Dziecko, jako tryb dziecięcy od Fałszywej Wrażliwości, jako dysfunkcyjny tryb radzenia sobie.
Kiedy jesteśmy w części Wrażliwego Dziecka, to nasz ból i cierpienie wyrażamy raczej w bardziej stonowany i subtelny sposób. Możemy zauważyć wyraźny smutek na twarzy i łzy płynące po policzku. Osoba będąca w tym trybie wzbudza w rozmówcy autentyczne współczucie i chęć zaopiekowania się nią. Jej emocje i uczucia są bardziej stonowane. Osoba w trybie Fałszywej Wrażliwości wyraża emocje w bardzo intensywny i często przerysowany sposób, zanosząc się płaczem i dramatem, bardzo mocno podkreślając swoją krzywdę i cierpienie. Wzbudza w rozmówcy przytłoczenie i frustrację.
Drugim sygnałem do odróżnienia jednego od drugiego, jest reakcja na zaspokojenie potrzeb. Wrażliwe Dziecko chce, by jego potrzebuje zostały zaspokojone. Na pytanie osoby w tym trybie: „Czego potrzebujesz?”, może paść odpowiedź, np. „Zrozumienia i akceptacji mojego punktu widzenia”. I w tym wypadku, kiedy dasz Wrażliwego Dziecko zrozumienie i akceptację, to na pytanie „Jak się teraz czujesz?” zauważysz wyraźną ulgę. To oznaczać będzie, że osoba prawdopodobnie była w trybie Wrażliwego Dziecka, bo ten tryb chce i reaguje na zaspokajanie swoich dziecięcych potrzeb. Tryb Fałszywej Wrażliwości natomiast nie reaguje na zaspokajanie potrzeb, bo jemu nie o to chodzi. Osoba więc w tym trybie nie będzie reagować ulgą na próbę zaspokojenia jej potrzeb, wywołując tym samym w rozmówcy często bezsilność i frustrację.
Tak jak każdemu innemu trybowi, trybowi Fałszywej Wrażliwości możemy nadać swoją nazwę. Moi pacjenci, często nazywają ten tryb np. Dramatyczną Anią, czy Atencjuszką.
Pamiętaj, że nie chodzi o ośmieszanie czy ocenianie tej części ciebie, która szuka atencji czy „czy robi z siebie ofiarę” i szum wokół siebie. Chodzi o zmierzenie się z tym, na co spojrzeć w nas nie chcemy, byśmy mogli ostatecznie uwolnić się od wpływu działania naszego cienia[1] (zdystansować się), uczynić nieświadomym świadomym i przestać nazywać nasze życie serią przypadkowych zdarzeń, pechem i przeznaczeniem, a zacząć kreować i sterować swoją codziennością w oparciu o to, jak chcemy ją przeżywać - w poczuciu sensu, sprawczości i satysfakcji.
- Tryb Samopowiększacza
To tryb, w którym stroszysz się jak paw. Zakładasz zbroję wyjątkowości. W środku może być lęk, wstyd albo poczucie wadliwości, ale na zewnątrz wysyłasz komunikat, że jesteś lepszy i kimś niesamowicie wyjątkowym. To bardzo częsty tryb osób narcystycznych. To chwilowe poczucie mocy jest jednak ulotne, ponieważ u jego podstawy leży kruchość. I ostatecznie tryb ten długofalowo pozostawia cię z pustką, ponieważ prawdziwy sens rodzi się z pełnego i autentycznego kontaktu ze wszystkimi częściami siebie. Tworzysz piękną fasadę bez domu w środku. Tryb ten możesz nazwać np. Panem (Panią) Dominacji, Samcem (samicą) Alfa, Pawiem, Panem (Panią) Wyjątkowym.
- Tryb Nadkontrolera (paranoiczny lub obsesyjny)
W tej części próbujesz poczuć się bezpiecznie i odzyskać kontrolę nad swoim lekiem (Wrażliwym Dzieckiem) poprzez nadmierną kontrolę. To trochę tak jakbyś myślał, że „Jeśli wszystko przewidzę, przeanalizuję i dopilnuję, nic mnie nie zaskoczy”. Jest to jednak utopia. Nie jesteś w stanie nad wszystkim zapanować i wszystko przewidzieć. Życie jednak bez jakiejkolwiek kontroli również nie jest zdrowe.
Nadkontrolera najczęściej dzielimy na dwie jego odmiany.
Paranoiczny Nadkontroler widzi zagrożenia tam, gdzie inni czują się bezpiecznie. Dopowiada sobie scenariusze, których nie ma, tworzy czarne scenariusze. Jest non stop czujny i podejrzliwy. Nie ufa ludziom i podejrzewa ich o złe intencje. To zabiera sens, bo życie staje się patrolowaniem świata. Nie ma miejsca na zaufanie, ciekawość, bliskość i zaufanie. Jest ciągłe „muszę uważać”.
Obsesyjny Nadkontroler idzie w szczegóły, rytuały, powtarzanie, perfekcyjne „ogarnięcie”. Wszystko musi być od linijki. Każde odstępstwo od reguły powoduje złość i lęk. Niby to porządkuje napięcie, ale w praktyce powoduje jeszcze więcej napięcia, bo życie nigdy nie jest „idealnie poukładane”. Człowiek żyje w głowie, w analizie, w procedurach. Sens natomiast to nie równanie z excela, ale umiejętność jego przeżywania. Gdy kontrola przejmuje ster, życie może stać się poprawne, ale martwe.
- Tryb Ataku i Dręczenia
To wyjątkowo okrutny tryb, w którym człowiek radzi sobie ze swoją kruchością próbując zastraszyć czy zdominować innych. Agresja, przemoc, upokarzanie, to chleb codzienny u osoby z tym trybem. Nie jest to złość (nawet jeśli impulsywna i destrukcyjna) jak w przypadku Rozłoszczonego Dziecka, czy cicha bierno-agresywna złość Rozłoszczonego Obrońcy. Chodzi tu o otwartą dominację i zastraszenie, by czuć się ze sobą lepiej. „Jeśli sprawię, że ty będziesz się bać, to ja będę bezpieczny”. Pod spodem często jest bezsilność i głębokie przekonanie, że świat działa jak walka o przetrwanie - „Bij lub giń”. Ten tryb niszczy sens, bo zamienia relacje w pole bitwy. A kiedy życie przypomina wojnę, człowiek zaczyna albo wygrywać albo przegrywać. A jeśli relacje są wojną, to człowiek przestaje budować życie, a zaczyna je tylko wygrywać albo przegrywać. W takim świecie trudno o poczucie znaczenia, bliskości i spokoju. Ten tryb można nazwać np. Dręczycielem, Sadystą, Okrutnikiem.
- Tryb manipulacji i przechytrzenia
To kolejny bardzo niszczycielski tryb. W przeciwieństwie do trybu ataku i dręczenia, tutaj człowiek rozsyła sieci intryg i manipulacji. Często bardzo ciężko się połapać w jego grach, ponieważ rzadko kiedy atakuje wprost, tylko obchodzi ludzi bokiem. Kłamie, buduje pozory, mówi to co trzeba a robi i tak swoje. Udaje troskę, by coś zyskać lub przedstawia się jako ofiara, by wymusić pomoc. W środku myśli, że musi kombinować, by przetrwać. To podcina sens, bo sens wymaga spójności i autentyczności, bez którego twoje słowa, wartości i czyny będą grały w różnych drużynach. A to wszystko powoduje ogromny chaos i pogubienie. Kiedy żyjesz w trybie gry, w końcu sam nie wiesz, kim jesteś, a relacje stają się transakcją. I wtedy nawet „wygrane” są puste. Ten tryb najczęściej nazywamy manipulatorem, cwaniakiem, czy spryciarzem.
- Tryb Drapieżnika
Ostatni już z dysfunkcyjnych i osobiście uważam, że chyba najgorszy z trybów radzenia sobie, to tryb drapieżnika. Ten tryb jest obecny raczej tylko u psychopatów. Człowiek w tym trybie jest całkowicie odcięty od jakiejkolwiek empatii i wrażliwości. W przeciwieństwie jednak do trybu ataku i dręczenia, tutaj podejmuje chłodne kalkulacje. Nie ma tu miejsca na krzyk i głośne zastraszanie. Tutaj jest staranne planowanie i chłodne podejmowanie decyzji jak zniszczyć komuś życie. Ludzie zaczynają być przeszkodami i pionkami w grze do osiągnięcia swoich prywatnych korzyści. A drapieżnik nie cofnie się przed niczym. Nie jest jednak na tyle głupi, by działać pochopnie i wylądować w więzieni. Dlatego też dostosowuje strategie do zaistniałej sytuacji. A jak już się nadarzy okazja, to nie cofnie się przed niczym, niezależnie od tego ile cierpienia sprawi.
Ten tryb jest kompletnie anty-sensotwórczy, bo sens życia powstaje z więzi, współodczuwania i wartości. Bez jakiejkolwiek istnienia człowieczeństwa, nie ma mowy o jakimkolwiek sensie. Pozostaje tylko pustka i chłodna kalkulacja.
4. Tryby zdrowe
- Zdrowy Dorosły
Zdrowy Dorosły to ta część ciebie, która potrafi znaleźć równowagę między własnymi i cudzymi potrzebami. Zdrowy Dorosły jest odzwierciedleniem tego dobrego rodzica i opiekuna, którego tak bardzo potrzebujesz w życiu. Zdrowy Dorosły opiekuje się potrzebami twojego Wrażliwego Dziecka. Koi je. Tuli i dba o nie. Uprawomocnia jego uczucia. Nie pozwala je krzywdzić. Zdrowy Dorosły potrafi zatrzymać impuls i ochłodzić emocje Rozłoszczonego Dziecka, by zareagować spokojnie i adekwatnie do sytuacji, mimo złości. Wyznacza granice trybom Złoszczącego się Dziecka i Impulsywnego Dziecka. Promuje i wspiera tryb Szczęśliwego Dziecka. Zwalcza krytyczne tryby i odsyła je kiedy przychodzą. Nie pozwala im gnębić twojego Wrażliwego Dziecka. Powstrzymuje nieedaptacyjne tryby radzenia sobie przed działaniem i zastępuje ich strategie bardziej konstruktywnymi. Realizuje obowiązki właściwe dla ludzi dorosłych, czyli pracuje, bierze odpowiedzialność za wychowywanie swoich dzieci, podejmuje zobowiązania. Czerpie przyjemność z czynności zarezerwowanych dla osób dorosłych, takich jak seks czy realizacja swoich hobby. Dba o swoje zdrowie i inwestuje czas w sport. A jeśli chodzi o sens życia, to Zdrowy Dorosły jest jak kompas - pomaga zbudować życie, które ma kierunek, zamiast życia, które jest tylko sposobem przetrwania na ból, jak w przypadku dysfunkcyjnych trybów radzenia sobie.
- Szczęśliwe Dziecko
Szczęśliwe Dziecko idzie krok w krok ze Zdrowym Dorosłym. To ta część ciebie, która umie cieszyć się światem i życiem. Szczęśliwe Dziecko to radość, lekkość, ciekawość, spontaniczność, zabawa, poczucie bliskości. To momenty, w których jesteś tu i teraz, a nie w analizie, poczuciu winy czy napięciu o to „jaki powinieneś być”. I to ważne - Szczęśliwe Dziecko nie oznacza hedonizmu ani „wiecznego haju”. To raczej zdolność do małych, prawdziwych przeżyć takich jak uśmiechu, zachwytu, poczucia smaku życia. Istnienie Szczęśliwego Dziecka nie wyklucza potrzeb Wrażliwego Dziecka i nie zabiera nam momentów przeżywania smutku, złości i bezsilności. Dzięki Szczęśliwemu Dziecku potrafimy czerpać radość z życia, bez której doświadczanie sensu samego w sobie jest niemożliwe. Bo czasem poczucie sensu, to żadne wyniosłe odpowiedzi na pytanie: „Po co żyję?”, a ciche doświadczenie: „Dobrze żyć”, patrząc na zachodzące słońce. A to nic nie kosztuje, ani nie wymaga od ciebie nagrody Nobla.
Wielu z moich pacjentów ma swoją nazwę na swoje tryby. Ty też je możesz stworzyć. Poniżej możesz znaleźć nazwy przykładowych trybów. Może cię to zainspiruje!
- Wrażliwe Dziecko – Mały Piotruś
- Rozłoszczone Dziecko – Wściekły Piter
- Impulsywne i Niezdyscyplinowane Dziecko – Rozpuszczony Piotrek
- Odcięty Obrońca – Pan Intelektualista
- Odcięty Samokoiciel – Pocieszacz, Koiciel
- Rozłoszczony Obrońca – Obrażalski
- Fałszywa Wrażliwość – Dramatyczny Piotr, Atencjusz
- Atak i Dręczenie – Sadysta
- Nadkontroler – Żandarm, Oficer, Policjant
- Drapieżnik - Psychopata
- Zdrowy Dorosły – Terapeuta, Zdrowy Piotr
Warto pamiętać, że przyporządkowanie trybów do stylów radzenia sobie nie zawsze działa jak prosta matematyka. Ten sam tryb albo nawet to samo zachowanie może pełnić różną funkcję w zależności od tego, jaki schemat został aktywowany i przed czym psychika próbuje nas ochronić.
Z tego też powodu tak wielu psychologów na różne pytania odpowiada: „To zależy”. I choć wiem, że ta odpowiedź potrafi być irytująca, to bardzo często jest po prostu prawdziwa. To naprawdę zależy, między innymi od tego, jaką funkcję pełni dane zachowanie.
Mam świadomość, że wiele osób chciałoby dostać prostą, zero-jedynkową odpowiedź na swoje pytania i problemy. Niestety w psychologii bardzo często musimy sięgnąć głębiej, zanim naprawdę zrozumiemy, co się dzieje. Dlatego ta książka o sensie życia nie ma pięciu stron, tylko kilkaset. Nie dlatego, że lubię komplikować proste rzeczy. Chociaż nie wykluczam, że mój Nadkontroler właśnie się uśmiechnął. Poczucie sensu życia naprawdę zależy od wielu różnych elementów; naszych schematów, trybów, potrzeb, wartości, relacji, emocji, ciała, historii życia i sposobu, i w jaki próbujemy sobie z tym wszystkim radzić. W przeciwnym razie będziemy strzelać na oślep, oceniając samo zachowanie, ale nie rozumiejąc, jaki ból, schemat albo tryb stoi za nim w tle.
Dwie osoby mogą robić dokładnie to samo, na przykład pracować po nocach, ale z zupełnie innych powodów. Jedna może w ten sposób kompensować schemat wadliwości i próbować udowodnić swoją wartość, a druga może uciekać przed samotnością i pustką związaną z deprywacją emocjonalną. Na zewnątrz wygląda to podobnie. Wewnątrz dzieją się dwie różne historie. Podobnie uległość w relacji może być poddaniem się schematowi podporządkowania, jeśli człowiek automatycznie rezygnuje z siebie, bo „tak trzeba”. Może jednak być też formą unikania schematu opuszczenia, jeśli zgadza się na wszystko głównie po to, żeby nie poczuć lęku przed porzuceniem.
Dlatego w pracy nad trybami nie pytamy wyłącznie: „Co robię?”, ale również: „Po co moja psychika to robi?”, „Przed jakim bólem próbuje mnie ochronić?” i „Jaki schemat jest właśnie aktywny?”. Dopiero wtedy możemy zrozumieć, czy dane zachowanie jest poddaniem się schematowi, unikaniem go, czy próbą jego nadmiernej kompensacji.