Momo in da house

 
 

No to pierwsze koty za płoty :) Nowy członek rodziny zawitał w naszych progach, Momo, nasz 8 tygodniowy Golden Retriever. Jestem w szoku jaki spokojny i kochany jest to piesek. Z jednej strony jest mega grzeczny, w ogóle póki co nie szczeka i generalnie nie wydaje żadnych dźwięków, a z drugiej jak to typowy szczeniak non stop chce się bawić. Drogę z Rzeszowa do Krakowa zniósł całkiem nieźle. Dopiero pod koniec drogi zwymiotował. Pierwszą naukę czystości mamy już za sobą. Maluch już załatwił się na macie do sikania i został soooowicie za to nagrodzony :) Jutro weterynarz i szczepienia.

Czuję się bardziej zmęczony niż po niejednej wędrówce górskiej. Te wszystkie emocje dały mi nieźle popalić. Moje marzenie się spełniło. Mam psiego przyjaciela. Teraz tylko odchować malucha, ustalić jasne reguły w domu i dog tripy stoją przed nami otworem. Słyszałem, że te psiaki po prostu uwielbiają podróże i kąpać się w wodzie, więc idealnie się składa. Dodam jeszcze, że jestem pozytywnie zaskoczony jak Luna zareagowała na Momo. Od początku była mega zainteresowana całą sytuacją, ale wbrew moim obawom nie schowała się. Cały czas obserwuje malucha z bezpiecznej odległości siedząc na wysokości. Nigdy w życiu nie widziałem jej tak zaciekawionej. A Momo jak to Momo, wszystko go cieszy i lata w te i we wte. Narazie ma bana na wchodzenie do łóżka. Zobaczymy jak długo wytrzymam :D