Jestem zbyt gruba

 
 

Żyjemy w świecie, gdzie każdy goni za ideałem. Za idealną sylwetką, idealnie zbilansowaną dietą, idealnym stylem życia.

Co to znaczy być idealnym?

Według Słownika Języka Polskiego:

taki, jak ideał, odpowiadający WYMYŚLONEMU wzorcowi; doskonały, wzorowy;

Podkreśliłem słowo “wymyślonemu” nie bez przyczyny.

Teoretycznie nie ma nic złego w zdrowym stylu życia czy w dążeniu do posiadania lepszej sylwetki. Zastanawiam się tylko gdzie jest ta granica, która definiuje słowo “zdrowe” i bynajmniej nie mam na myśli teraz fizycznych aspektów naszych ciał, tylko psychiki.

Ja to widzę tak:

Zdrowe podejście

Kocham siebie i akceptuję taką jaką jestem pod każdym względem. Uważam natomiast, że regularny wysiłek fizyczny i zbilansowana dieta sprawi, że będę się czuć lepiej psychicznie i fizycznie plus dodatkowo schudnę co mnie jeszcze bardziej będzie cieszyć. Ustalam sobie cel, że schudnę 10 kg żeby motywowało mnie to do regularnych ćwiczeń, ale jeśli nie uda mi się tego zrobić to nie wpłynie to na moje poczucie własnej wartości, bo kocham siebie taką jaką jestem.

Niezdrowe podejście

Muszę schudnąć 10 kg, by w końcu poczuć się dobrze w swoim ciele. Dopiero jak schudnę to zacznę być szczęśliwa i akceptować siebie. Uzależniam swoje poczucie wartości od tego jak wyglądam. W momencie kiedy uda mi się schudnąć żyję w nieustannym strachu, że znowu przytyję.

Słuchajcie cieszę się, że pisząc ten post mam największą wagą jaką w życiu miałem. Czy to sprawia, że mam wyrypane na swój wygląd i to jak wyglądam? Oczywiście, że nie. Czy chciałbym ważyć 10 kg mniej? Oczywiście, że tak. Ale nie rozpaczam z tego powodu. Nie mam kompleksów. Nie zadręczam się. Podchodzę do tego na luzie. Ułożę sobie plan biegania i lepszego odżywiania się i krok po kroczku będę realizował swój cel.

Jest znaczna różnica w posiadaniu zdrowego i destrukcyjnego celu. W momencie kiedy chcesz za wszelką cenę schudnąć, by poczuć się w końcu dobrze to paradoks tego jest taki, że jak już uda Ci się być “idealną” to i tak nadal jesteś nieszczęśliwa. Zapytasz dlaczego? Dlatego, że tu od początku nie chodziło o Twoją wagę, tylko o to że Ty nie akceptujesz siebie samej niezależnie od tego jak wyglądasz. Chudniesz i nadal widzisz w sobie niedoskonałości, więc ćwiczysz coraz więcej. To może teraz przyszła pora na jakieś zabiegi chirurgiczne? Może mam za małe piersi? To może trzeba je powiększyć. Kurde w sumie to jestem zbyt niska, ale z tym nie da się już nic zrobić…Wiem, nie lubię swoich kręconych włosów. Będę je codziennie prostować.

Nie ma nic złego w eksperymentowaniu i w zmianach. Ja doskonale to rozumiem, że kobiety kochają próbować nowych rzeczy. Wszystko jest ok dopóki te zmiany są zmotywowane ciekawością i pozytywnym nastawieniem a nie podszyte kompleksami, że muszę coś zmienić, bo to co jest teraz sprawia że jestem nieszczęśliwa.

Do napisania tego postu zainspirowała mnie jedna dziewczyna, która miała sesję fotograficzną sensualną. I napisała mi po sesji coś takiego:

“Wiesz, po sesji wrzucałam różne backstage na Insta Story i mnóstwo moich koleżanek pisało mi że są zachwycone i też by chciały mieć takie zdjęcia intymne, ale się wstydzą, bo muszą schudnąć.”

Kiedy jest ten moment, że poczujesz się dobrze w swoim ciele?

Kiedy dojdziesz do tego momentu, że staniesz nago przed lustrem i pomyślisz o sobie, że jesteś zajebiście gorącą laską?

Kiedy bez problemu wyjdziesz na plażę w bikini albo zrobisz sobie intymną sesję która zawsze Ci się marzyła?

Ten moment jest teraz. Nie musisz nic zmieniać w sobie. Jesteś idealna i nie daj sobie wmówić nigdy nikomu, że jest inaczej. I pamiętaj, że największym wrogiem jest Twoja głowa, a nie dodatkowe kilogramy czy pączek w cukierni.

Ahhh dopiero teraz zorientowałem się, że zacząłem brzmieć jak połączenie Chodakowskiej z życiowem Coachem :) Ale tak czuję i tak myślę, i szczerze wierzę, że być może kiedyś jakaś dziewczyna po przeczytaniu tego posta popatrzy na siebie w lustrze, uśmiechnie się do siebie i zacznie siebie kochać.

Słowem końcowym jeszcze chcę podkreślić, że ja naprawdę uważam, że nie ma nic lepszego niż sport i zdrowy styl życia. Tylko to jest super jeśli robisz to, bo sprawia Ci to przyjemność i czujesz się lepiej a nie tylko dlatego żeby za wszelką cenę schudnąć. I nie ma nic złego w chudnięciu, o ile jest to zdrowe i nie jest podszyte lękiem i brakiem akceptacji siebie.

Ściskam!

Michał