Dlaczego NIE powinniście słuchać swoich rodziców przed ślubem

 
 
dlaczego nie powinniście słuchać swoich rodziców przed slubem
 

Cześć! Słuchajcie ten artykuł powstał pod wypływem impulsu i nie ukrywam, że jest bardzo bezpośredni i nie owijam w bawełnę. Przeczytacie w nim rzeczy, które prawdopodobnie niektórym się nie spodobają, a rodzice wielu par młodych mnie znienawidzą po tej lekturze.

Ale uważam, że pewne rzeczy trzeba powiedzieć na głos głośno i wyraźnie, bo non stop spotykam się z tym problemem. Czasem nawet może się pojawić rozpacz, cierpienie, wylane łzy i delikatnie mówiąc "ślub nie taki jak Wam się marzy”.

Do napisania tego artykułu zmotywował mnie wczorajszy telefon od mojej koleżanki, która wychodzi za mąż.

W wielkim skrócie nie tylko Ona, ale wiele par spotyka się z problemem, gdzie rodzice wywołują mniejszy lub większy nacisk odnośnie organizacji ich ślubu. Zaczynając od wizji, miejsca, kościoła, sali weselnej, kończąc na zapraszaniu ciotek, wujków których widzieliście raz w życiu na oczy i zakładaniu welonu na głowę, którego nie chcecie, no bo przecież tak wypada.

Orkiestra rockowa?

W życiu. Bo wujek nie będzie się bawił.

Ślub cywilny plenerowy?

Co? Jaki ślub cywilny. Musi być kościelny.

Koronkowa suknia ślubna z większym dekoltem?

Jak ty dziecko się pokażesz w rodzinie. NIE.

Wesele w górach?

Nie, bo nikt nie przyjedzie.

A to tylko zalążek góry lodowej.

Słuchajcie, zanim przeczytacie dalej chcę żebyście wiedzieli, że…rozumiem to! Szanuję różne poglądy mniej lub bardziej konserwatywne. Każdy ma prawo wyobrażać sobie ślub inaczej, tylko że ludzie zapominają o jednej bardzo ważnej sprawie…To NIE jest ich ślub. To nie jest ślub Waszego wujka czy nawet Waszych rodziców. Rozumiem to naprawdę, że kochacie swoich rodziców, bardzo prawdopodobne, że być może dostajecie nawet od nich duże wsparcie finansowe i nie chcecie wyjść na niewdzięcznych, więc wychodzicie z założenia, że chcecie żeby innym było dobrze a Wy wmawiacie sobie, “że przeżyjecie” lub że jest to Wam obojętne.

Ale gwarantuję Wam, że to tylko pozory. Wasz ślub to jeden z najważniejszych dni w Waszym życiu, który będziecie wspominać już do końca i nawet jak Wam się wydaje “że przeżyjecie” to po fakcie będziecie mówić “jakbym mogła cofnąć czas to zrobiłabym to inaczej”.

Najczęstszym z błędów, które popełniają pary jest zapraszanie ogromnej ilości osób na wesele, których nie chcą zaprosić i zapraszają ich tylko dlatego, że “wypada”. Wiecie jak będzie wyglądać Wasze wesele po godzinie 12 gdy zaprosicie setki gości? Będziecie stać przy drzwiach i żegnać każdego z osobna.

Słuchajcie, ale może marzy Wam się ogromne wesele i to jest ok! O ile naprawdę tego pragniecie. Ale proszę przestańcie okłamywać samych siebie jeśli jest inaczej i robicie to tylko dlatego, że tak wypada.

Musicie zdać sobie sprawę z jednej ważnej rzeczy. To jest Wasz ślub i Wasze wesele, a nie Waszych gości. Oni są gośćmi. Wy jesteście parą młodą, która ma mieć ślub taki jak się Wam marzy. Jeśli masz ochotę ubrać czarną suknię ślubną i wciąć ślub na Kasprowym Wierchu to to zrób. Jeśli masz ochotę zaprosić tylko najbliższą rodzinę i przyjaciół to to zrób i nie zapraszaj osób tylko dlatego, że tak wypada.

Co inni pomyślą? Co pomyśli rodzina? To Wasz dzień. Wasza decyzja i nie musicie się nikomu tłumaczyć.

To nie jest bycie niewdzięcznym. To nie jest bycie samolubem.

Jak przedstawić sprawę jasno swoim rodzicom?

Kulturalnie, ale asertywnie i bez pola do negocjacji.

Powiedzcie:

“Mamo, tato, kocham Was i szanuję wszystko co dla nas zrobiliście i robicie, ale to jest nasz ślub i chcę żeby było dokładnie tak jak nam się wymarzyło od początku do końca, więc bardzo Wasz proszę nie naciskajcie na nas w żadnej kwestii związanej z naszym ślubem”

Nie ulegajcie i bądźcie asertywni w swojej decyzji mimo, że możecie spotkać się z dużą dezaprobatą. Pamiętajcie, że nie robicie nic złego.

Słuchajcie Kochani, napisałem ten artykuł z jednego prostego powodu. Chcę żeby było więcej ślubów Waszych, Waszych, Waszych wymarzonych. Chcę żebyście wspominali absolutnie każdą rzecz z Waszego ślubu ze łzami w oczach za 10-50 lat. Chcę żeby było mniej ślubów “żałuję, że…”.

Bądźcie asertywni, ale nie przestawajcie kochać swoich rodziców, bo mimo różnicy pokoleń i zdań pamiętajmy, że to wciąż nasi rodzice którzy nas kochają i chcą dla nas jak najlepiej <3

Ściskam!

Michał