Esencja fotografowania sercem

 
 

Fotografowanie sercem to inaczej mówiąc fotografowanie zgodnie ze sobą, ze swoim “ja”, ze swoim poczuciem estetyki, ze swoimi preferencjami, ze swoimi emocjami, które są widoczne na każdym Twoim zdjęciu mimo iż fizycznie Cię tam nie ma.

Fotografowanie sercem to otworzenie się przede wszystkim na siebie, swoje emocje i pozwolenie sobie na przeżywanie rzeczy według siebie.

Fotografowanie sercem to całkowite wyzbycie się strachu przed publiczną opinią i krytyką naszej pracy.

Fotografowanie sercem nie jest dla każdego. Tak jak najsłynniejszy bloger świata Seth Godin mawia:

“Twoja praca nie jest dla każdego”.

Dlaczego nie jest dla każdego?

Dlatego, że nawet jeśli jest dla mniejszości to ta mniejszość wystarczy. Nie musisz być dla każdego. Otaczanie się ludźmi, którzy czują i myślą tak jak Ty. Robienie zdjęć dla osób, które uwielbiają nie tylko Twoją pracę, ale też Ciebie jako człowieka, ponieważ wyznajecie podobne wartości. To mam na myśli mówiąc, “Twoja praca nie jest dla każdego”. Tak samo jak Seth.

Nie ma nic złego w tym, że ktoś może mieć inaczej lub czuć i spostrzegać pewne rzeczy w inny sposób. Oznacza to tylko tyle, że to nie jest osoba dla Ciebie ani Ty dla niej.

Fotografowanie sercem to pasja, płonący ogień w Tobie jak w parze namiętnych kochanków, którzy rzucili się na siebie po długim czasie niewidzenia się.

Esencją fotografowania sercem jest pielęgnowanie tego ognia. Ogień ten należy podsycać realizując się w dokładnie taki sposób jaki czujesz, nie robiąc rzeczy wbrew sobie.

Esencją fotografowania sercem jest odkrycie kim jesteś i odpowiedzenie sobie “dlaczego robię to co robię”, “dlaczego tak to lubię”. U Ciebie odpowiedź może być inna niż u mnie. Moja byłaby:

“Nic mi tak nie sprawia satysfakcji jak fotografowanie miłości dwójki ludzi, którzy kochają się prawdziwą szczerą i namiętną miłością. Wzbudza to we mnie ogromne emocje, które sprawiają że mogę to robić non stop i o niczym innym nie myśleć.”

Jeśli nie możesz o niczym innym myśleć to znaczy, że to kochasz i płonie w Tobie ogień.

Wbrew pozorom najcięższym z etapów jest etap pierwszy, czyli odkrycie kim jesteś, czyli dojście do źródła swojego “ja”. Niektórzy potrzebują na to nawet całe życie. I nie ma w tym nic złego. Odkrywanie siebie może być celem samym w sobie w życiu.

Pokazywanie emocji takich jakich chcesz w swojej fotografii, od melancholii po łzy radości czy krople potu na ciele od podniecenia. Cokolwiek by to nie było to Twój świat, Twoje emocje i Twoje fantazje.

Cokolwiek nie czujesz i w jakikolwiek sposób nie chcesz się wyrażać to jest ok. Nie musisz być taki jak wszyscy inni dookoła “bo tak się przyjęło”. Nie musisz być też na siłę inny. Bądź po prostu tym kim jesteś niezależnie od tego co inni i przede wszystkim co Ty o sobie pomyślisz.

Zbyt długo dążymy do zmiany siebie przez całe życie zamiast zaakceptować i pokochać siebie za to jacy jesteśmy. Być może jesteś introwertykiem? Być może nie możesz usiedzieć na miejscu i wszyscy Ci mówią żebyś się uspokoił? Być może nie musisz się uspokajać albo stawać się ekstrawertykiem żeby być szczęśliwym.

Wystarczy to jaki jesteś. Nic więcej.