Dla wszystkich, którym powiedziano że są beznadziejni

 
 

Ten artykuł kieruję do wszystkich osób, które kiedykolwiek czuły się beznadziejne ze sobą przez to co kiedyś ktoś o nich pomyślał, napisał, powiedział.

Ten artykuł kieruję do wszystkich osób, które kiedykolwiek tak pomyślały o sobie.

Ten artykuł kieruję do siebie.

Słowem wstępu

Zanim zaczniesz czytać dalej chcę żebyś wiedział, że nie chcę uchodzić za żadnego coacha ani mówcę (pisarza) motywacyjnego. Powodem dla którego powstają tego typu artykuły czy odcinki na moim kanale YouTube jest fakt, że jestem zmęczony już, po prostu zmęczony tym jak bardzo całe życie się przejmowałem wszystkimi ludźmi dookoła. Przejmowałem się tak bardzo, że doszedłem do etapu pewnego rodzaju paranoi, gdzie miałem wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie.

Powodem dla którego piszę ten artykuł jest fakt, że sam chciałbym to przeczytać rok temu. Jest to składowa wielu przekonań i pracy nad sobą, i wielu rozmów z osobami, których zdanie dużo dla mnie znaczy.

Żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest nazywane hejtem. Czyżby?

Żyjemy w czasach, gdzie każdy zawistny człowiek mówi o sobie, że “żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest hejtem”. Żyjemy w czasach, gdzie zarzucane jest nam, że nie rozumiemy co to jest hejt.

Nie wiem co to jest hejt. Nie muszę wiedzieć. Ale wiem jedno. Że zbyt długo powstrzymywała mnie opinia innych ludzi od robienia i mówienia tego na co mam ochotę, wiedząc że to co robię ma sens i jest dobre.

Różnica między zazdrością a zawiścią

Bywam zazdrosny.

Jestem zazdrosny o moich kolegów fotografów, którzy mają wspaniałe sesje i śluby za granicą a ja nie.

Jestem zazdrosny o to, że inni faceci mają pełną brodę a ja mam dziury na twarzy, bo mi nie rosną wszędzie włosy.

Jestem zazdrosny o trenerów personalnych, że wyglądają w garniturze jak milion dolarów a ja jak chodząca kupa (no dobra, może nie jak kupa, ale napewno nie jak Barney Stinson :) )

Czy to sprawia, że jestem zawistny i życzę im żeby ich szlag trafił i potrącił pierwszy lepszy samochód?

Oczywiście, że nie.

Miałem o tyle szczęście w życiu, że z tego co pamiętam nigdy nie byłem o nikogo zawistnie zazdrosny życząc mu źle, wręcz przeciwnie. Zawsze gdy pojawiał się ktoś w moich oczach “lepszy” pod jakimkolwiek ważnym dla mnie względem chciałem poznać tą osobę i powiedzieć jej:

“Słuchaj stary, jesteś zajebisty. Podziwiam Cię i chcę Ci powiedzieć, że jesteś dla mnie autorytetem i bardzo inspirujesz mnie w życiu i w mojej pracy”.

Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś tak może o mnie pomyśleć. A jednak tak się zdarza, co jest tak miłe, że nie jestem w stanie tego nawet ująć w słowa. Nie czyni mnie to zazdrosnym, że ktoś chce podążać moimi śladami. Czyni mnie to niesamowicie szczęśliwym. Dlaczego? Dlatego, że jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny za to, że ktoś mnie docenia.

Mam kilka prostych zasad, które pomagają mi sobie radzić z wszelkiej maści osobami, które delikatnie mówiąc życzą mi źle.

Jestem wdzięczny. Skupiam się na dobrych ludziach.

Wiem, że wszystko co robię ma szczere intencje, chęć pomocy i inspiracji innych.

Jestem bezinteresowny.

Możesz pomyśleć (takie czytałem komentarze). “Ale Michał, ty to robisz tylko po to, by przyciągnąć ludzi do siebie. Jesteś nieszczery! Manipulujesz ludźmi!”. “Zmieniłem o tobie zdanie. Jesteś fałszywy. Chcesz tylko coś tam…”

Po pierwsze. Oczywiście, że robię to, by przyciągnąć do siebie ludzi. Nigdy nie mówiłem, że jest inaczej. Oczywiście, że dużo rzeczy które robię na Social Media ma na celu zbudowanie zaangażowania i rozbudowanie mojego profilu.

Po drugie. Oczywiście, że to co robię ma podłoże marketingowe. Postanowiłem się dzielić z ludźmi wiedzą i contentem z kilku powodów, w tym również dlatego, żeby przyciągnąć do siebie potencjalnych klientów (fotografów i pary). Nigdy nie twierdziłem inaczej a nawet otwarcie o tym mówię. Nazywam to ekonomią wdzięczności (pojęcie Gary Vaynerchuka).

ALE, nigdy nie każę i nie wymagam od nikogo, by robił coś wbrew sobie. I to jest właśnie bezinteresowność o której wspominam. Korzystaj, czytaj, oglądaj, pytaj mnie o co chcesz i nigdy nie kupuj nic ode mnie. Jestem z tym ok.

Święte osoby i Chodakowska też mają hejterów

I teraz przechodzimy do drugiej ważnej części.

Paradoksem wszystkiego powyższego jest to, że nawet jak będziesz św. Teresą z Kalkuty albo nawet Chodakowską, która zbudowała biznes na pomocy innym kobietom będąc przy tym życzliwą zawsze znajdą się osoby, którym to się podobać nie będzie. Są to z reguły anonimy. Bez imienia. Bez nazwiska. Bez twarzy. Albo zakładają drugie konto tylko po to by Ci doj…

Ci odważniejsi i pewniejsi siebie piszą ze swoich prawdziwych profili. Rzecz w tym, że jeśli wiesz że nic złego nie robisz, że nawet jeśli to co robisz ma podłoże biznesowe (bo co w tym złego??) to nie jest Twój problem. Nie unikniesz takich ludzi. Ja nie uniknę. Chodakowska nie uniknie. Teresa też. Jeśli mi nie wierzysz to wejdź na profil Chodakowskiej na Instagramie i zobacz co ludzie potrafią pisać pod Jej zdjęciami rodzinnymi. W życiu czegoś takiego nie widziałem. Nawet nie mam ochoty tego tu wklejać.

Ludzie mają Cię gdzieś

Brutalne, ale prawdziwe. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę tym lepiej dla Ciebie. Dla mnie to jest ogromna praca nad sobą, żeby jednocześnie nie stać się “warzywem bez emocji, nie reagującym na wszystko”, a jednocześnie mieć twardą dupę. Ludzie naprawdę mają Cię gdzieś. Ten ktoś, kto Cię skrytykuje zamknie laptopa albo pójdzie do domu i o Tobie zapomni, a Ty to będziesz przeżywać bardzo długo a w najgorszych przypadkach się poddasz. To są Wasze historie. Takie wiadomości dostaję. Dlatego napisałem ten artykuł. Nie namawiam Cię do tego żebyś też miał innych gdzieś tylko do narzucenia sobie dużego filtra przez który będziesz przepuszczać do siebie tylko określone rzeczy, a te brudy będziesz zatrzymywać na zewnątrz. To nie jest proste. To jest bardzo trudne. Ale nie masz innej opcji. Cokolwiek nie robisz w życiu, jakiekolwiek marzenia i plany nie masz musisz pielęgnować ten filtr, bo na Twojej drodze zawsze pojawi się ktoś kto będzie chciał dla Ciebie źle.

Czy to Polska jest taka cyniczna? Czy to fotografia?

Bardzo długo się nad tym zastanawiałem czemu ludzie w Polsce, szczególnie w fotografii są tacy cyniczni i niemili. Może są, może nie. Doszedłem do jednego ważnego wniosku - że nieważne czy są czy nie. Ważne jest to jaki ja jestem i na kim się skupiam, bo są w Polsce też Ci życzliwi, którzy będą się wspierać nawzajem. Może jest ich mniej. Ok. To ja się skupię na tej mniejszości. Ta większość mnie nie interesuje.

Ludzie wylewają swoje frustracje…

…na innych. Przypisują temu jakieś znaczenie. Ale to nie ma znaczenia.

Każde niemiłe słowo bez wartości

Każde słowo krytyki bez chęci szczerej pomocy

Każdy wyśmiewczy komentarz

Każde działanie mające na celu Ci dowalić jest wynikiem frustracji tej osoby. Tej osoby. To nie ma nic wspólnego z Tobą. Każda dyskusja kończy się albo kłótnią albo defensywą “tak, bo teraz wszystko co się powie to jest hejt”. Nie Wam to oceniać co jest hejtem co nie. Czujecie się z czymś źle? Nie życzycie sobie takiej osoby w Waszym życiu, na Waszym profilu czy gdziekolwiek indziej? Nie musicie się tłumaczyć. Nie musicie przypisywać temu łatki hejtu lub czegokolwiek innego. Po prostu usuwacie tą osobę ze swojego życia. Przez “usuwacie” nie mam na myśli - banujecie, aczkolwiek jest to jakaś myśl, po prostu ignorujecie. Nie przepuszczacie przez Wasz filtr. Nie musicie tak naprawdę nic z tym robić i to jest w tym najlepsze.

Słowem końcowym chciałbym Ci przytoczyć cytat jednego psychologa, który zmienił w moim życiu dużo:

“Wyobraź sobie, że Twój świat emocjonalny to taki mały ogródek w którym żyjesz. I teraz pomyśl o tym, że w momencie gdy ten ogródek nie ma płotu to każdy może wejść do środka i podeptać Ci wszystkie kwiaty. Dlatego tak ważne jest żebyś miał solidny płot i furtkę przez którą będziesz wpuszczać tylko nielicznych.”

Niech moc będzie z nami.


M.